1

Czy mogę nagrywać czynności policjanta?

Nagrywamy dziś smartfonami wszystko i wszędzie. Od zwykłych zdarzeń dnia codziennego, rozmaite wydarzenia okolicznościowe aż do sytuacji wyjątkowych. Czy obywatel może rejestrować w ten sposób interwencję funkcjonariusza publicznego? O co chodzi w zasadzie, że organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa?

 

Utrwalanie a rozpowszechnianie

Pamiętajmy o istotnej różnicy między nagrywaniem (rejestrowaniem) filmu, a dalszym rozpowszechnianiem takiego nagrania np. w sieci internetowej. Obie czynności to przetwarzanie danych osobowych. Jednak w tym drugim przypadku może dojść do naruszenia praw innych osób. Szeregowi policjanci nie są osobami publicznymi, a ich wizerunek podlega ochronie. Oznacza to, że rozpowszechnianie nagrania, na którym zarejestrowano rozpoznawalny wizerunek policjanta jest co do zasady wykluczone, chyba że policjant wyrazi na to zgodę. Bez uzyskania zgody publikujący naraża się na odpowiedzialność prawną.

 

Nagrywać wolno, ale…

Można się się domyślać dlaczego policjanci niechętnie reagują na sytuacje, w których ich czynności bywają nagrywane przez obywateli. A już zwłaszcza tych, wobec których interweniują. Tym niemniej w praktyce policyjnej funkcjonowała od lat zasada, według której nie można obywatelowi zabronić rejestrowania czynności funkcjonariusza publicznego. Z wyjątkiem, gdyby takie nagrywanie miało utrudniać czynności służbowe.

Potwierdził to m.in. wiceminister spraw wewnętrznych Jarosław Zieliński, który w lipcu 2017 r. przedstawił w Sejmie następującą interpretację:

(…) z obowiązujących przepisów prawa nie wynika, aby czynności podejmowane przez policjantów w zakresie legitymowania osób oraz dokonywania kontroli osobistej objęte były zakazem ich rejestrowania przez osoby uczestniczące w czynnościach, niemniej nagrywanie interweniujących policjantów nie może utrudniać wykonywania zgodnych z prawem czynności, które są prowadzone na miejscu zdarzenia lub interwencji.

 

Brak umocowania prawnego?

W ostatnich miesiącach wydaje się, że sytuacja uległa pewnej subtelnej zmianie.  Chodzi o opinię prawną sporządzoną dla Komendy Głównej Policji z dn. 4 stycznia 2019 r. na temat prawnych sposobów ochrony własnego wizerunku przez funkcjonariuszy Policji. Czytamy w niej, m.in. że:

Wielu członkom społeczeństwa wydaje się, iż z racji tego, że policjanci w trakcie wykonywania czynności służbowych mają przymiot funkcjonariuszy publicznych, nagrywanie ich jest prawnie dopuszczalne lub usprawiedliwione. Tymczasem brak jest przepisu, który by zezwalał na taką rejestrację.

 

W dalszej części opinii zawarto rozważania na temat ochrony wizerunku i głosu funkcjonariusza jako jego danych osobowych. Znalazł się też kontrowersyjny pogląd, że nagrywanie czynności funkcjonariusza publicznego przez obywatela dla osobistych potrzeb tego ostatniego nie jest czynnością… osobistą. Bo dotyczy czynności Policji. Czyżby ktoś pomylił cel, w jakim dokonano nagrania z tym, co zostało utrwalone?

 

W konkluzji czytamy:

Wobec tego można stwierdzić, iż nagrywanie czynności służbowych podejmowanych przez funkcjonariuszy Policji przez osoby trzecie (np. uczestników zdarzeń, osoby, wobec których została podjęta interwencja) nie znajduje umocowania prawnego.

 

Zasada legalizmu

Argumentacja KGP wygląda następująco: skoro nie istnieje żaden przepis prawa zezwalający obywatelowi na nagrywanie czynności funkcjonariuszy publicznych, to jest to zabronione. Podobnie brzmiąca zasada została wskazana w Konstytucji RP, w art. 7. Zwana jest zasadą „legalizmu”.

 

Art. 7 Konstytucji RP
Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa.

 

Zgodnie z tą zasadą władza publiczna może czynić tylko tyle, na ile przepisy jej pozwalają. Sprecyzował to Sąd Najwyższy w postanowieniu 7 sędziów SN z 18 stycznia 2005 r. (oraz w wielu innych orzeczeniach) wyjaśniając, że:

 

Art. 7 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z 1997 r. stanowiący, że organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa, zawiera normę zakazującą domniemywania kompetencji takiego organu i tym samym nakazuje, by wszelkie działania organu władzy publicznej były oparte na wyraźnie określonej normie kompetencyjnej.

 

Teraz najważniejsze. Jest rzeczą zupełnie oczywistą, że zasada ta odnosi się do władzy publicznej, a nie do obywatela. To władza musi w każdym przypadku działać na podstawie i w granicach prawa, a nie obywatel.

W przeciwieństwie do organów władzy publicznej obywatel nie musi dla każdego przejawu swojej aktywności szukać i wykazywać podstawy prawnej. Nie musi znajdować przepisu, który by mu na coś zezwalał. Obywatelowi wystarczy, że żaden przepis prawa wyraźnie mu czegoś nie zabrania.

 

Obywatelu! Co nie jest zabronione, jest dozwolone!

Co więcej, dla obywatela zasada „co nie jest zabronione, jest dozwolone” ma związek z  funkcją gwarancyjną prawa. Wyznacza ona granicę między zakresem uprawnień państwa, a sferą praw i wolności jednostki. Chroni obywatela przed arbitralną ingerencją ze strony władzy publicznej. Prawo musi wyraźnie określać, jakie zachowania jednostki są zabronione. Jeżeli określone postępowanie nie jest w sposób wyraźny zakazane, to jest ono dozwolone. Koniec. Kropka.

 

Obywatel jest związany zasadą legalizmu?

Tymczasem w opinii KGP mamy do czynienia z próbą sprytnego „odwrócenia” obu zasad i podmiotów, które im podlegają. Policyjni prawnicy argumentują, że skoro żaden przepis prawa nie zezwala obywatelowi na filmowanie czynności funkcjonariuszy publicznych, to obywatel nie ma do tego prawa.

Jest to stanowisko oczywiście błędne, bo oparte na próbie związania obywatela zasadą, która nie odnosi się do niego, lecz do organów władzy publicznej.

 

Podsumowanie

Na pytanie, czy prawo zezwala obywatelowi na nagrywanie czynności policjanta odpowiedzieć należy, że tak. Przepisy tego nie zabraniają. Skoro nie istnieje żadna regulacja prawna zabraniająca utrwalania czynności policjantów – to jest to dozwolone. Utrwalanie wizerunku czy też głosu interweniującego funkcjonariusza dla własnych, osobistych potrzeb obywatela – np. w celach dowodowych w razie sporu sądowego – jest na mocy art. 2 ust. 2 RODO wyłączone spod reżimu tego rozporządzenia. Nie wymaga zatem zgody osoby nagrywanej.

 

Pamiętajmy jednak że to, co dalej obywatel „zrobi” z nagraniem, może skutkować zastosowaniem przepisów o ochronie danych osobowych i ewentualną odpowiedzialnością prawną. Policjant może skierować do sądu powództwo o naruszenie dóbr osobistych. Może do tego dojść w razie upublicznienia nagrania bez zadbania o to, by odpowiednio ukryć cechy pozwalające na ustalenie tożsamości funkcjonariusza.

0

Przyszło wezwanie do sądu. Mam być świadkiem w sprawie.

Listonosz doręczył mi wezwanie do sądu w charakterze świadka. Czy to oznacza, że koniecznie muszę się stawić? Co mi grozi za zignorowanie pisma?

 

Stawiennictwo jest obowiązkowe

Istotne jest to, jak pismo z sądu zostało zatytułowane. Jeżeli jest to „wezwanie”, a nie „zawiadomienie”, to osoba wezwana musi się stawić przed sądem w wyznaczonym dniu i godzinie. Nie muszę wiedzieć w jakiej sprawie zostałem wezwany i nie jest istotne czy się tego ewentualnie domyślam. Ocena tego, czy moje zeznania będą miały znaczenie dla sprawy należy do sądu.

 

Odmowa złożenia zeznań

Czym innym jest obowiązek osobistego stawiennictwa przed sądem, a czym innym prawo do odmowy złożenia zeznań, które przysługuje świadkowi w określonych przepisami prawa okolicznościach. Wezwany świadek winien stawić się przed sądem i dopiero wówczas powołać się na przysługujące mu prawo do odmowy zeznań bądź też odmowy odpowiedzi na poszczególne pytania.

 

Skutki zignorowania wezwania

Nieusprawiedliwione niestawiennictwo świadka może skutkować tym, że sąd zastosuje wobec niego sankcje przewidziane zarówno w przepisach procedury cywilnej jak i karnej. Chodzi o karę pieniężną, przymusowe doprowadzenie, a nawet areszt porządkowy. Najczęściej w pierwszej kolejności nakładana jest na świadka kara grzywny, o czym sąd decyduje w formie postanowienia. Ukarany świadek ma możliwość usprawiedliwienia swojego niestawiennictwa – w ciągu 7 dni od doręczenia postanowienia wymierzającego karę. W razie usprawiedliwienia niestawiennictwa sąd zwolni świadka od grzywny i od przymusowego sprowadzenia.

 

Wcześniejsze usprawiedliwienie nieobecności

W razie braku możliwości stawiennictwa świadka na rozprawie, powinien on przed terminem jej rozpoczęcia usprawiedliwić się pisemnie składając pismo w biurze podawczym sądu. Można również zrobić to za pośrednictwem poczty – wysyłając pismo na adres sądu. W wyjątkowych przypadkach świadek może powiadomić o swojej nieobecności telefonicznie dzwoniąc do sekretariatu sądu. W takim przypadku sporządza się do akt notatkę urzędową o fakcie zgłoszenia nieobecności.

Jeżeli niestawiennictwo świadka spowodowane jest jego chorobą, należy przedłożyć zaświadczenie wydane przez uprawnionego lekarza sądowego. Spisy uprawnionych lekarzy dostępne są w siedzibach sądów oraz na stronach internetowych. W praktyce zdarza się, że sądy uznają także „zwykłe” zaświadczenia lekarskie.

Jeśli termin planowanego przesłuchania koliduje z wcześniej ustalonym np. wyjazdem wakacyjnym, należy odpowiednio wcześniej poinformować o tym sąd wnosząc o przesłuchanie w innym terminie. Zawsze dołączyć należy dowody wykazujące okoliczności, na jakie świadek się powołuje – np. potwierdzenie zakupu biletów lotniczych, rezerwację kwatery itp.

 

Zwrot kosztów

Każdy świadek ma prawo do zwrotu wydatków koniecznych spowodowanych stawiennictwem do sądu, a ponadto do zwrotu wynagrodzenia za utratę zarobku. By skorzystać z tego prawa konieczne jest złożenie odpowiedniego wniosku do sądu.

Zwrot wydatków koniecznych obejmuje przede wszystkim koszty dojazdu do siedziby sądu. Można doliczyć też zwrot kosztów noclegu i utrzymania w miejscu wykonywania czynności sądowych. Zwrot następuje do wysokości racjonalnych i celowych kosztów poniesionych przez świadka, co każdorazowo podlega ocenie sądu. Koszty dojazdu samochodem rozliczane mogą być według standardowej „kilometrówki”.

Świadkowi przysługuje również zwrot utraconego zarobku. Zgodnie z przepisami Rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Socjalnej w sprawie sposobu usprawiedliwiania nieobecności w pracy oraz udzielania pracownikom zwolnień od pracy – pracodawca jest obowiązany zwolnić pracownika od pracy na czas niezbędny do stawienia się na wezwanie sądu. Pracownik powinien wykazać przed sądem utracony zarobek za pomocą zaświadczenia wydanego przez pracodawcę, które można złożyć wraz z wnioskiem o zwrot kosztów.

0

Dowód z nagrania z kamery samochodowej

Polscy kierowcy coraz częściej używają kamer samochodowych do rejestrowania zdarzeń drogowych. W razie wątpliwości co do przebiegu tego, co działo się na drodze, zawsze można sprawdzić zapis video wraz z dodatkowymi parametrami np. o rzeczywistej prędkości samochodu według wskazań GPS. Czy nagranie z kamery samochodowej można z własnej inicjatywy przedstawić jako dowód w cywilnej sprawie sądowej?

 

Zasady ogólne

W polskim kodeksie postępowania cywilnego znajduje się otwarty katalog dowodów, jakie sąd może przeprowadzić w postępowaniu. Chodzi o np. dokumenty, zeznania świadków, opinie biegłego, oględziny, przesłuchanie stron. Wszystkie one podlegają indywidualnej ocenie sądu, przy czym osobowe źródła dowodowe uznawane są za mniej wiarygodne niż np. dokumenty.

W procesie cywilnym obowiązuje zasada tzw. swobodnej oceny dowodów. Zgodnie z art. 233 § 1 k.p.c. sąd ocenia wiarogodność i moc dowodów według własnego przekonania, na podstawie wszechstronnego rozważenia zebranego materiału. Oznacza to, iż nie istnieje określona przepisami hierarchia dowodów ani też formalne reguły, według których sąd mógłby poszczególne dowody pomijać. O dowodzie z nagrania wideo (filmu) dodatkowo mówi art. 308 k.p.c.

 

Dowód z zapisu obrazu i dźwięku

Art. 308. Dowody z innych dokumentów niż wymienione w art. 2431, w szczególności zawierających zapis obrazu, dźwięku albo obrazu i dźwięku, sąd przeprowadza, stosując odpowiednio przepisy o dowodzie z oględzin oraz o dowodzie z dokumentów.

Zapisem obrazu i dźwięku o jakim mowa w przepisie może być nagranie z kamery samochodowej, która umożliwia rejestrację video oraz ewentualnie audio. Wynika z tego, że polskie prawo wprost dopuszcza możliwość wykorzystania takiego dowodu, choć pod pewnymi warunkami. Sąd oceniając dowód z nagrania będzie odpowiednio stosował przepisy dotyczące dowodu z oględzin oraz dowodu z dokumentów.

 

Dokument prywatny

Nagranie z kamery samochodowej utrwalone na nośniku, np. na karcie pamięci, będzie w rozumieniu prawa dokumentem tzw. prywatnym. Nie znaczy to jednak jeszcze, że skoro nagranie takie nie powstało „urzędowo” w ramach działania służb, a urządzenie nie jest certyfikowane – to takie nagranie nie może stanowić dowodu w sądzie. Wręcz przeciwnie – Sąd powinien ocenić dowód z takiego nagrania tak samo, jak każdy inny dowód, a więc zgodnie z zasadą swobodnej oceny dowodów.

 

Obowiązek przedstawienia dowodu

Odpowiednie stosowanie przez sąd przepisów dotyczących dowodu z oględzin i dokumentów do nagrań z kamerki samochodowej znaczy tyle, że w danym przypadku sąd może zażądać przedstawienia takiego dowodu. Stanie się tak o ile sąd poweźmie informację, że strona jest w posiadaniu takiego dowodu – np. od przeciwnika w procesie. Dowód z nagrania może więc zostać przeprowadzony w postępowaniu sądowym nawet wbrew woli samego zainteresowanego. Odmowa udostępnienia nagrania może spotkać się z sankcją w postaci grzywny, a uzasadnienie typu „miałem ale skasowałem” z pewnością ocenione będzie przez sąd zdecydowanie na niekorzyść strony.

 

Oryginalny nośnik, przeróbki nagrania

Nie istnieją szczególne zasady zabraniające kopiowania nagrania z kamerki na inny nośnik (np. płytę DVD) czy też modyfikacji zapisu poprzez np. wyostrzenie obrazu czy też zbliżenie (zoom) poszczególnych fragmentów obrazu. Warto jednak przedstawić jako dowód oryginalne, nieedytowane nagranie na oryginalnym nośniku. Może to mieć znaczenie dla ustalenia autentyczności nagrania i pozbawić przeciwnika zarzutu, iż nagranie zostało zmanipulowane w procesie postedycji.

W praktyce postępowań sądowych zdarza się, że sąd albo nie dopuszcza dowodu z nagrań, albo też nie przypisuje mu rozstrzygającej mocy dowodowej z powodu wątpliwości związanych z tym, że:

  1. Nagranie nie zostało dostarczone na oryginalnym nośniku, na którym zostało zapisane np. taśma filmowa, płyta CD, karta pamięci lub dysk twardy.
  2. Nagranie było edytowane lub zmieniane np. przez wycięcie fragmentu taśmy lub przedstawienie tylko części pliku z nagraniem.
  3. Nagranie było niewyraźne i nie można było zidentyfikować osób biorących udział w wypadku.
  4. Nagranie nie pozwalało na dokładne wskazanie miejsca wypadku – szczególnie częste poza obszarem zabudowanym np. w lesie.
  5. Nagranie nie zawierało daty i godziny zdarzenia.
  6. Nagranie nie przedstawiało przebiegu wypadku tylko jego skutki.
  7. Nagranie było czarno-białe i nie można było jednoznacznie zidentyfikować pojazdów i zdarzeń.
  8. Nagranie zostało zarejestrowane w nocy i zbyt mała ilość światła nie pozwalała na identyfikację.

To tylko przykładowy katalog decyzji sądu w jednostkowych przypadkach. Zawsze pamiętać należy o tym, że w każdym przypadku dowód z nagrania będzie oceniany przez sąd indywidualnie, z uwzględnieniem okoliczności konkretnej sprawy. Może się okazać, że mimo np. braku wyświetlanej w zapisie daty i godziny zdarzenia da się takie dane ustalić w inny sposób.

 

Decyzja niemieckiego Federalnego Trybunału Sprawiedliwości

Warto na koniec wspomnieć o wyroku Federalnego Trybunału Sprawiedliwości (BGH) w Karlsruhe z 15 maja 2018 r., w którym orzeczono, że nagrania z kamerek samochodowych mogą być wykorzystywane jako dowody w sprawach sądowych, w celu wyjaśnienia okoliczności wypadku lub kolizji. Niemiecki sąd uznał przy tym, że jest to ważniejsze niż prawo do ochrony wizerunku i danych osobowych uczestników. Wcześniej w niemieckim orzecznictwie istniał spór co do tego, czy dopuszczenie dowodu z tego rodzaju nagrań może prowadzić do naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych.

0

Czy mogę reklamować towar zakupiony od osoby fizycznej?

Osoba fizyczna, która nabywa od przedsiębiorcy rzecz niezwiązaną bezpośrednio z prowadzoną przez siebie działalnością gospodarczą jest w świetle prawa konsumentem. Konsument dysponuje szeregiem przywilejów chroniących go jako słabszą stronę stosunku prawnego. A co jeśli żadna ze stron umowy nie jest przedsiębiorcą? Czy kupującemu przysługują wówczas jakieś prawa?

 

Od umowy nie można odstąpić w ciągu 14 dni

Omówienie różnic w pozycji prawnej kupującego zacznijmy od kwestii odstąpienia od umowy uregulowanego w art. 27 Ustawy o prawach konsumenta. To szczególne uprawnienie przysługuje konsumentowi, gdy ten zawiera umowę na odległość (np. kupuje przez internet) albo poza lokalem przedsiębiorstwa. Często skupiamy się na tym przywileju łącząc go z każdym zakupem przez internet i zapominamy, że dotyczy on wyłącznie konsumenta. A tymczasem osoba fizyczna, która zawiera umowę sprzedaży z inną osobą fizyczną nieprowadzącą działalności gospodarczej (obiegowo mówi się wówczas także o osobach „prywatnych”) nie jest w świetle prawa konsumentem. Konsument nie może zawrzeć umowy z innym konsumentem, tylko z przedsiębiorcą.

Po dokonaniu zakupu przez internet, np. za pośrednictwem portalu aukcyjnego, od innej osoby fizycznej nie mamy możliwości skorzystania z prawa do odstąpienia od umowy w ciągu 14 dni od otrzymania towaru. Jeżeli kupujemy rzecz od osoby fizycznej, to nie ma znaczenia, czy umowa zostaje zawarta w obecności obu stron (np. na targu), czy też na odległość. Ani kupującemu, ani też sprzedającemu prawo nie przyznaje dodatkowych uprawnień, skoro obie strony są osobami fizycznymi i mają równy status.

 

Rękojmia

Instytucja rękojmi znajdzie zastosowanie zarówno do sprzedaży konsumenckiej, jak i do każdej innej. Konsument będzie jednak dysponował szerszym zakresem uprawnień. Nie oznacza to jednak, że osoba fizyczna kupująca rzecz od innej osoby fizycznej będzie pozbawiona praw z tytułu rękojmi. O prawach tych wspomina kodeks cywilny w przepisach art. 556-576. Niektóre z tych przepisów zawierają istotne zastrzeżenie „jeżeli kupującym jest konsument” lub podobne. W takiej sytuacji konkretny przepis odnosi się wyłącznie do konsumenta, a już nie do osoby fizycznej kupującej rzecz od innej osoby fizycznej w oderwaniu od działalności gospodarczej.

 

Wyłączenie rękojmi

Zgodnie z przepisem art. 558 § 1 kodeksu cywilnego strony umowy mogą odpowiedzialność z tytułu rękojmi rozszerzyć, ograniczyć lub wyłączyć. Jeżeli jednak kupującym jest konsument, ograniczenie lub wyłączenie odpowiedzialności z tytułu rękojmi jest dopuszczalne tylko w przypadkach określonych w przepisach szczególnych. A skoro tak, to sprzedawca będący osobą fizyczną może rękojmię zmodyfikować praktycznie dowolnie, a nawet wyłączyć całkowicie. Jeśli takie zastrzeżenie jest sformułowane np. w treści oferty na portalu aukcyjnym – staje się po zawarciu umowy skuteczne względem kupującego. Wyłączenie lub ograniczenie odpowiedzialności z tytułu rękojmi nie będzie bezskuteczne, jeżeli sprzedawca zataił podstępnie wadę przed kupującym.

 

Domniemanie wady fizycznej w pierwszym roku

Z kolei przepis art. 556² kodeksu cywilnego stanowi, że jeżeli kupującym jest konsument, a wada fizyczna została stwierdzona przed upływem roku od dnia wydania rzeczy sprzedanej, domniemywa się, że wada lub jej przyczyna istniała w chwili przejścia niebezpieczeństwa na kupującego. Czyli w przypadku kupującego, który konsumentem nie jest, takie domniemanie nie funkcjonuje. To po stronie kupującego leży obowiązek dowodzenia istnienia wady fizycznej. Sprzedawca nie musi udowadniać, że rzecz była używana niezgodnie z przeznaczeniem.

 

Roszczenia alternatywne

Kupującemu niebędącemu konsumentem nie będą przysługiwały szczególne uprawnienia związane z reklamowaniem wadliwego towaru (art. 560 § 2 kodeksu cywilnego). Dotyczy to np. sytuacji, w której nabywca reklamuje towar i żąda od sprzedającego obniżenia ceny. Sprzedający przedsiębiorca może nie uznać tego roszczenia i w zamian zaproponować naprawę albo wymianę. Wówczas konsument – czyli nie każdy kupujący – ma prawo zmienić propozycję sprzedawcy (naprawę na wymianę lub odwrotnie). Przedsiębiorca może nie uznać tej zmiany wyłącznie pod warunkiem, że wybór ten jest niemożliwy do wykonania albo wymaga nadmiernych kosztów.

Powyższe nie ma zastosowania w przypadku osoby fizycznej nie będącej konsumentem.  Osoba fizyczna kupująca rzecz od osoby fizycznej nie ma możliwości zmiany propozycji sprzedawcy. Jeżeli zatem sprzedający zaproponuje kupującemu np. usunięcie wady rzeczy poprzez jej naprawę, kupujący nie może żądać wymiany.

 

Demontaż i ponowne zamontowanie rzeczy

Po zakupie od osoby fizycznej nie będziemy mogli domagać się (oprócz wymiany wadliwej rzeczy) jej demontażu i ponownego zamontowania, gdy koszty takich czynności przewyższają wartość rzeczy sprzedanej. Tego rodzaju uprawnienie przysługuje wyłącznie konsumentowi, choć i tak jedynie w granicach wartości rzeczy sprzedanej (art. 561¹ § 3 kodeksu cywilnego).

 

Okres obowiązywania rękojmi przy sprzedaży rzeczy używanej

Istotnym jest, że rękojmia obowiązuje zarówno przy sprzedaży rzeczy nowej jak i używanej. Co do zasady uprawnienia obowiązują przez 2 lata. Gdy mamy do czynienia z rzeczą używaną i gdy kupującym jest konsument możliwe jest skrócenie tego okresu do jednego roku. Dla nie-konsumenta analogiczna regulacja nie istnieje. Czyżby to oznaczało, że w tym przypadku konsument będzie dysponował mniejszą ochroną aniżeli osoba fizyczna nabywająca rzecz od innej takiej osoby?

Okazuje się, że niekoniecznie. Pamiętajmy, że dla nie-konsumenta wciąż obowiązuje zasada określona w art. 558 § 1 kodeksu cywilnego, a więc okres rękojmi może zostać skrócony jeszcze bardziej, np. do miesiąca. Dość wspomnieć, że w umowie zawartej między osobami fizycznymi rękojmia może zostać wyłączona zupełnie – zatem zastrzeżenie minimalnego jednorocznego okresu ochrony wciąż jest z korzyścią dla konsumenta.

 

Podsumowanie

W umowie sprzedaży zawartej między osobami fizycznymi nieprowadzącymi działalności gospodarczej żadna ze stron nie jest konsumentem. Każda ze stron zachowuje swoje prawa określone przepisami. Możliwe jest zupełne wyłączenie rękojmi kupującego, co powinno być wyraźnie zapisane w umowie. Bez takiego wyłączenia można zastosować modyfikacje uprawnień rękojmianych, co jest dopuszczalne zarówno w kierunku ich ograniczenia jak i rozszerzenia. Jeżeli w umowie sprzedaży nie ma żadnych zapisów odnoszących się do rękojmi – obowiązują regulacje ustawowe.

4

Odstąpienie od wygranej aukcji na portalu sprzedażowym

Czy można odstąpić od umowy sprzedaży zawartej przez konsumenta w sieci, np. za pośrednictwem portalu aukcyjnego? Jakie znaczenie ma to, że kupujący nie korzystał z przycisku „kup teraz” lecz wygrał licytację? Czy jest to jeden z wyjątków ustawowych wykluczających możliwość odstąpienia od umowy?

 

Zasada

Prawo do odstąpienia od umowy opisane zostało w art. 27 Ustawy o prawach konsumenta. Konsument w ciągu 14 dni od wydania mu rzeczy może bez podania przyczyny odstąpić od umowy zawartej na odległość (np. przez internet) lub poza lokalem przedsiębiorstwa. Regulacja ta obowiązuje już kilka lat i zdążyliśmy się do niej przyzwyczaić.

 

Wyjątki od zasady

W ustawie zawarto aż 19 wyjątków od tej zasady. Dotyczy to dość oczywistych przypadków, jak: rzeczy ulegających szybkiemu zepsuciu – mających krótki termin przydatności do użycia, rzeczy spersonalizowanych według indywidualnego zamówienia, dzienników, czasopism itd.

W punkcie 11 przepisu art. 38 ustawy znajduje się następujący wyjątek:

Art. 38 Prawo odstąpienia od umowy zawartej poza lokalem przedsiębiorstwa lub na odległość nie przysługuje konsumentowi w odniesieniu do umów:

(…)

11) zawartej w drodze aukcji publicznej;

 

Sposoby zawarcia umowy

Sposoby zawierania umów, w tym także umowy sprzedaży, zostały uregulowane w Kodeksie cywilnym. Przewiduje się tam cztery sposoby: oferta, negocjacje, aukcja i przetarg. Oferta i aukcja z pewnością znajdują zastosowanie na portalach pośredniczących w sprzedaży. Przykładowo w regulaminie jednego z  serwisów znajdziemy następujące definicje:

OFERTA – propozycja zawarcia umowy sprzedaży Towaru na warunkach określonych przez Sprzedającego, w szczególności zawierających cenę i opis oferowanego Towaru (…)

LICYTACJA – rodzaj Oferty zainicjowanej przez Sprzedającego, w ramach której Licytant deklaruje cenę, za którą gotów jest nabyć Towar.

Wybór między sposobami zawarcia umowy sprzedaży sprowadza się albo do znalezienia przedmiotu wystawionego do sprzedaży z opcją „kup teraz”, albo przedmiotu oferowanego w licytacji. W tej drugiej sytuacji na aukcji zamiast przycisku „kup teraz” znajduje się przycisk „licytuj” oraz pole, w którym należy wpisać swoją ofertę cenową.

 

Aukcja czy aukcja publiczna?

Powstaje pytanie: czy licytacja na portalu aukcyjnym jest tożsama z aukcją publiczną, o której jest mowa w wyjątku z pkt 11 art. 38 Ustawy o prawach konsumenta? Jeśli tak, to konsument dokonujący zakupu rzeczy na portalu aukcyjnym w drodze licytacji nie będzie mógł skorzystać z ustawowego prawa do odstąpienia od umowy.

Jednak o ile w przepisach Kodeksu cywilnego jest mowa o „aukcji”, to w Ustawie o prawach konsumenta znajduje się sformułowanie „aukcja publiczna”. Różnica może nie jest znacząca, ale dotyczy tekstu norm prawnych, gdzie tego rodzaju detale mają znaczenie. Choćby dlatego, że zgodnie z jedną z naczelnych zasad wykładni prawa zakazuje się takiej interpretacji przepisu, w której określony jego fragment okazałby się zbędny. Gdyby więc „aukcja” i „aukcja publiczna” miały oznaczać to samo, to zbędny stałby się dodatek „publiczna”.

 

Definicja, stanowisko UOKiK i dyrektywa unijna

Czy aukcja publiczna różni się od aukcji? By to rozważyć sięgnijmy do definicji znajdującej się w Ustawie o prawach konsumenta:

Art. 2 Określenia użyte w ustawie oznaczają:

(…)

6) aukcja publiczna – sposób zawarcia umowy polegający na składaniu organizatorowi aukcji w ramach przejrzystej procedury konkurencyjnych ofert przez konsumentów, którzy w niej fizycznie uczestniczą lub mogą uczestniczyć, i w której zwycięski oferent jest zobowiązany do zawarcia umowy.

Czytając taką definicję możemy mieć wątpliwości. Co oznacza fizyczne uczestnictwo konsumenta w procedurze aukcyjnej? Albo co oznacza możliwość takiego uczestnictwa? W sprawie decydujące stanowisko zawarł Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, według którego aukcja publiczna to:

„Sposób zawarcia umowy, polegający na składaniu organizatorowi aukcji (przedsiębiorcy) ofert przez konsumentów, którzy w niej fizycznie uczestniczą lub mogą uczestniczyć (np. przez swoich przedstawicieli). Zwycięski oferent jest zobowiązany do zawarcia umowy. Dotyczy to np. licytacji dzieł sztuki w domu aukcyjnym. Definicja nie obejmuje aukcji odbywających się za pośrednictwem środków porozumiewania się na odległość (np. w internecie, na specjalnych portalach aukcyjnych), które nie wymagają fizycznej obecności uczestników”.

Taka interpretacja jest zgodna z motywem nr 24 określonym w dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/83/UE:

„Korzystanie w celach aukcyjnych z platform internetowych dostępnych dla konsumentów i przedsiębiorców nie powinno być uznawane za aukcję publiczną w rozumieniu niniejszej dyrektywy.”

 

Podsumowanie

Widzimy więc, że licytacja na internetowym portalu aukcyjnym jest aukcją w rozumieniu przepisów Kodeksu cywilnego, ale nie jest to aukcja publiczna w rozumieniu art. 38 pkt 11 Ustawy o prawach konsumenta. Dlatego każdemu konsumentowi, który wygrał licytację na portalu aukcyjnym, przysługuje ustawowe prawo do odstąpienia od umowy, o jakim mowa w art. 27 ustawy o prawach konsumenta. Niezależnie od tego, który z przycisków konsument „kliknął” – czy „kup teraz”, czy „licytuj” – może on od umowy odstąpić na tych samych zasadach.

 

Uwaga na relację konsument – przedsiębiorca!

Pamiętajmy, że ustawowe prawo do odstąpienia od umowy przysługuje wyłącznie konsumentowi, który zawarł ją z przedsiębiorcą. Choć to zabrzmi dziwnie, osoba fizyczna nieprowadząca dział. gosp. zawierająca umowę z inną taką osobą nie jest traktowana jak konsument w rozumieniu Ustawy o prawach konsumenta.

Z tego wynika, że od umowy sprzedaży zawartej na odległość między takimi osobami nie przysługuje kupującemu prawo odstąpienia – ani w przypadku kliknięcia w „kup teraz”, ani po wygraniu licytacji.

1 2 3 4